wtorek, 30 czerwiec 2009

Panie, daj Pan spokój...

Krótko będzie, a i do żadnych śledzonych przeze mnie blogów się nie odniosę, bo od miesiąca nie miałem czasu i siły, żeby je poczytać. Sorry, mates.

Do rzeczy.
Wielkim fanem Jacksona nigdy nie byłem, ale dziwnie mi się zrobiło.
A co robi "najlepszy ogólnopolski tygodnik", tfu... Wprost, tfu...?
Warholem okładę zdobi.
Sprawdziłem, żeby nie było, że jestem aż tak zajebisty sam z siebie.
Warhol popełnił MM w 1962 roku!!!
Ja rozumiem kult i całą resztę, ale wysililiby się dziady parchate i wymyślili coś innego.


Jak można się domyślić z tonu posta nie lubię Wprost. NIE LUBIĘ.

sobota, 6 czerwiec 2009

I'm so excited! (Chrome in tha house)

Właśnie wyczytałem na dobreprogramy.pl, że jest beta Google Chrome pod Linucha. No i właśnie z niej piszę. Nadal nie obsługuje Flasha i innego szajsu, ale działa miliard razy szybciej niż Firefox.
Awesome!

28 (+2) Days Later

Wbrew myśli, która może się pojawić w głowach pewnych zboczeńców oznaczenie (+2) nie jest modyfikatorem :)

Kiedy zobaczyłem, że ostatnio napisałem coś na blogu miesiąc temu złapałem się za głowę. Może nie dosłownie, bo akurat jem śniadanie i szkoda kanapki, ale mentalnie złapałem się za mentalną głowę. No chyba, że ktoś ma jakieś informacje na temat dobroczynnego wpływu serka borowikowego i ogórków zielonych na włosy.

Pod koniec kwietnia, dzień przed tym gdy stwierdziłem, że mam dość i na dzień następny przynoszę wypowiedzenie, Empik podziękował mi za współpracę. Nie zmartwiłem się tym bardzo, zaskoczyli mnie tylko tym, że zdążyli przede mną. W czasie, jaki upłynął od tej pory zwolnione zostały jeszcze cztery osoby, klienci się wściekają na zbyt małą ilość obsługi, a centrala zapowiada koleje redukcje. A zatem udałem się na dwutygodniowy urlop płatny zwany także okresem wymówienia. Spałem do 13-tej, oglądałem seriale, rozsyłałem CV, uczyłem się, chadzałem na zajęcia. Po zakończeniu okresu wypowiedzenia pozostawałem bezrobotny przez 5 dni roboczych.
Zrezygnowany, 16 maja w sobotę wysłałem CV na ogłoszenie pt. studentów na parking. Godzinę później zadzwonił telefon, a rozmowa była treści - będzie pan zarabiał x, praca jest w miejscu y, widzimy się w poniedziałek o 8.00, chciałbym, żeby pan był kierownikiem tego obiektu. Myślałem, żem się przesłyszał, ale nie. od 18-tego maja 2009 i godziny 8.00 jestem kierownikiem. O godzinie 14-tej tego dnia musiałem przeprowadzić rozmowy rekrutacyjne z nowymi pracownikami, a 20-tego w środę musiałem zwolnić poprzednią ekipę. Przez pierwszy tydzień bywałem w pracy po 12 godzin - ból, bo praca od 7-mej. Powoli opanowuję obiekt, swoje obowiązki, nawiązuję kontakty z zarządcami - jest dobrze. Za to, ku mojej radości wielkiej, już dwa razy klienci parkingu zdążyli uszkodzić sprzęt firmy, np. urwać szlaban wyjazdowy - kurierzy UPSu jeżdżą jak porąbani.
O pracy wystarczy, jadziem dalej.

W środę, 3 czerwca, moja grupa wystawiała "A Midsummer Night", czyli fragment Snu nocy letniej. Przedstawienie to utknęło w developmental hell prawie na rok. Oberon zmieniał się chyba sześć razy, nikt nie miał czasu na próby itp. Mają szczęście, że nie próbowali wystawiać Makbeta, he he. Dali mi kamerę do ręki - mnie, człowiekowi, który nigdy nic nie filmował - i kazali robić dokumentację. Przyszło naprawdę sporo osób, a przedstawienie było wspaniałe, prześmieszne, świetnie zagrane, kostiumy naprawdę dopracowane - ja chcę jeszcze raz! Potem ktoś narzekał, że na filmie jest za dużo zoomu, ale twardo broniłem się, że moimi inspiracjami były style kręcenia Petera Jacksona (najazdy na twarz gdy coś się dzieje) oraz para-dokumentalny styl Battlestar Galactica.

A teraz do popkultury. Byłem na Star Treku w Multikinie w Krakowie (+10 do śmiertelnej obrazy na Cinema City za zignorowanie Treka) i wyszedłem zachwycony. Co prawda faszyści w MK sprawdzają czy legitymacja podbita i musiałem zapłacić 22 zł za film, to po obejrzeniu stwierdziłem, że bawiłem się tak dobrze, że dałbym nawet 25 zł. Niemal naturalnym było, że gdy dwa tygodnie później wybrałem się do Rybnika, to udało mi się wyciągnąć Matkę Moją, Rodzicielkę, Tą, Która Nie Ogląda Sci-Fi. Za drugim obejrzeniem film nadal podobał mi się tak samo bardzo jak za pierwszym razem. Matka Moja również bawiła się świetnie, a po obejrzeniu kinowego zwiastuna Terminator: Ocalenie, uznała, że chce to zobaczyć, i że chyba dobiegając 50-tki zaczyna rozumieć radość z oglądania SF. Buahahahaha. Kolejna osoba po naszej stronie. Buahahahaha.

A teraz kwestie inne, załatwione krótko.

1. Paczka zamówiona na Allegro już dotarła, więc za chwilę kończę posta i zabieram się za granie w StarFox Adventures na moim GameCubie, którego KTOŚ nie zechciał ze mną dzielić :)


2. Po raz pierwszy byłem w tym roku na Juwenaliach na AGH. Obrzydliwość, nie podobało mi się. Tyle. Nie będę marnował bitów w Internecie na to plugastwo. Śmierdziało.

3. Dzisiaj idę na Terminatora! Yeah!

Bedzie!

czwartek, 7 maj 2009

OMG! I'm so... startled...


Znalazłem przez przypadek w folderze ze zdjęciami :)

wtorek, 5 maj 2009

Całe szczęście to ja wybieram.

Nota odautorska
Na pytanie jakiejkolwiek kobiety Czy on jest przystojny? odpowiadam, że nie wiem bo jestem hetero i wolę cycki. Wtedy zwykle słyszę, że przecież wy potraficie ocenić drugą kobietę, a my - rodzaj samczy - wzbraniamy się tylko. Nie, ja się nie wzbraniam. Mogę powiedzieć czy chłop wygląda fporzo czy też jest szczególnie obrzydliwy i dla dobra i estetyki rasy ludzkiej nie powinien rozprzestrzeniać swoich genów. Ewentualnie mogę stwierdzić czasem, że o chciałbym podobnie wyglądać, żeby wyrywać lachony - to było już najbliższe odpowiedzi pozytywnej.

Prolog
Dwa tygodnie temu w weekend była u mnie moja rodzicielka, z którą to wybrałem się na spacer po grodzie Kraka, który wiele zyskuje na tzw. podejściu turystycznym. Podejście turystyczne polega na ignorowaniu budynków na poziomie parteru i patrzenie od pierwszego piętra w górę - zupełnie inne miasto. Gdy szliśmy ulicą Sienną w stronę Rynku minęło nas stworzenie płci żeńskiej, około 25-30 lat. Moja matka z jakichś powodów zachwyciła się figurą, kształtem nóg i sposobem poruszania owej istoty. Więc zjechałem ją z góry na dół, że całe szczęście mężczyźni wybierają na co polują, bo wedle mnie to jakoś koszmarnie nieproporcjonalne było, kanciaste jakieś.
Postanowiłem więc zamieścić informację, jakie modele są uznawane przeze mnie za smakowite.
Lecimy.

Rozdział Pierwszy
W którym jedziemy do Holandii.
W Holandii poznajemy panią Simone Simons, wokalistkę zespołu Epica.

Wycieczka się napatrzy i naślini, bo jedziemy dalej.

Rozdział drugi
Związany z Holandią poprzez ziółka.
Mary-Louise Parker gra główną rolę w zaebaszczym serialu Weeds (Trawka).

Wycieczka patrzy i nie gada głupot, ja wiem, że ona w sierpniu 45 kończy. Zamknąć się i podziwiać! Hołota...

Rozdział trzeci
W którym łapiemy za coś ciężkiego i walczymy z Terminatorami.
Lena Headey gra w serialu Terminator: The Sarah Connor Chronicles rolę tytułową, a także pojawiła się jako królowa Gorgo w 300.

Jedziemy dalej.

Rozdział czwarty
W którym znów zaczynamy słuchać metalu, tym razem ze Szwecji.
Zespół zwie się Sonic Syndicate, a na basie gra w nim dziewczę o wdzięcznym mianie Karin Axelsson.


Nie pokazują sobie palcami, bo to nieładnie.

Rozdział piąty
W którym odnajdujemy jedną z nielicznych rzeczy jakie udały się narodowi włoskiemu. A mianowicie Cristina Scabbia z zespołu Lacuna Coil. Niestety poza singlem najnowszy album się już nie za bardzo udał. Ale pani ładna. Nawet modelkuje poza śpiewaniem.


Proszę wsiadać do autokaru, bo już tylko jedna wycieczka do Szwecji nam pozostała.

Rozdział szósty - wielki finał
W którym w Szwecji poznajemy panią z Niemiec. Angela Gossow, urodzona w Kolonii w Niemczech od 2000 roku jest wokalistką szwedzkiego zespołu death metalowego Arch Enemy.


Przez to, że jest wegetarianką jest chuda, słaba, niedożywiona i ledwie szepcze na scenie :) Podobnież przerzuciła się z siłowni na jogę bo była zbyt przypakowana, a jak ryknie w mikrofon, to aż miło posłuchać. Mniam.
I muzyka i lachon.

Epilog
Lista wcale nie jest pełna, czy skończona, to tylko parę przykładów na to, co takie zboczury jak ja lubią najbardziej. Mam pełną świadomość, że wszystko to albo łaniaste, albo małe, chude, ciemnowłose - za wyjątkiem Angeli, ale to insza inszość i najlepszy lachon na liście. Tak mi się ostatnio gust kształtuje.
Rzekłem.

Posłowie
Nie wiem czy facet jest przystojny, wolę cycki.
Nom nom nom.
I już.

niedziela, 3 maj 2009

Natłok X muzy

Ten tydzień był dość intensywny pod względem filmowym, och jakże on był intensywny. Jak człowiek ma urlop to już nie wie co oglądać, więc w ramach przygotowań do czerwcowej premiery obejrzałem obydwa sezony Terminator: The Sarah Connor Chronicles. I powiadam, że obok naprawdę dobrych odcinków i świetnego finału było naprawdę sporo nudnych i słabych, jakby wszyscy dobrzy scenarzyści w tym czasie pracowali przy Battlestar Galactica. Może tak było?
Następnie w czwartek udałem się na premierę (o 11.15) X-Men Origins: Wolverine i zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Dobre kino rozrywkowe, był eksplodujący helikopter, dobre komiksowe dialogi, przepełniony bólem krzyk w niebo (bez tego nie ma filmu o bohaterach), nawet Deadpool'a nie spieprzyli, a Sabretooth rządzi i miażdży, ale to w dużej mierze zasługa aktora Liev'a Schreibera.
Wczoraj natomiast obejrzałem wszystkie trzy części Terminatora. Pod rząd. Co prawda część trzecia najsłabsza (brak Camerona - szczypie), ale i tak niezła. Czekam teraz na część czwartą.
A w przyszłym tygodniu znów do kina.
Tym razem nowy Star Trek.
OMG!

niedziela, 12 kwiecień 2009

Sceny z życia sklepu - episode 1

Niniejszym rozpocznam nową serię wpisów, które będą pojawiać się nieregularnie, jak mi się zachce. Zamierzam raportować krótkie, co zabawniejsze scenki z mojej pracy. Mam nadzieję, że dostarczą dobrej rozrywki.

Sceny z życia sklepu
Odcinek 1

Niedzielny poranek, okolice godziny 9.30, sklep jeszcze pusty.
Od kilkunastu minut po dziale muzyki polskiej kręci się kobieta, lat około 50. Chodzi, rozgląda się niezdecydowana i jakaś taka zagubiona. Widać, że czegoś szuka ale chyba sama nie wie czego. Ja segreguję płyty zostawione przez klientów poprzedniego dnia do ponownego rozniesienia na półki. Kobieta przemogła się i podchodzi w końcu do mnie.
- Przepraszam bardzo, szukam płyty takiego polskiego artysty - słyszę, że ma silny zagraniczny akcent, chyba angielski.
- A tak konkretniej? Może nazwisko pani zna? - uprzejmy jestem z rana, póki mnie ktoś nie zirytuje.
- Wie pan, on jest chyba popularny wśród młodzieży teraz. Taki młody chłopak. Molos...? Może Malos...?
Myślę, kombinuję, ale ni cholery nie ma młodego człowieka o pseudonimie Malos, czy też Molos.
- A to z hip-hopu coś? Bo przyznam, że nie kojarzę za bardzo?
- Nie, nie, taka normalna muzyka.
Normalna. Cannibal Corpse też jest normalne dla fanów. Myśl jak klient, mówię do siebie. Biorę nazwę Molos tudzież Malos i kombinuję, przekręcam, deformuję, szukam najbliższych i najgłupszych skojarzeń.
- Myslovitz? - pytam bez większej nadziei.
- O tak, właśnie Myslovitz - ucieszyła się klientka. No tak. Malos, Molos, Myslovitz. Kto by to odróżnił. Ja mam w myślach czytać.

piątek, 10 kwiecień 2009

Najstarszy system RPG / 100

Dwie pizze w ciągu jednego dnia (TelePizza w południe i samodzielnie robiona wieczorem), Chardonnay selected by Tesco i trzy odcinki pierwszego sezonu Doctor Who pod rząd.
Huczne obchody setnego posta dobiegają końca :)
I wbrew aktualnemu trendowi nie zamierzam zawieszać, przymykać, ani likwidować bloga.

Ale, ale... w najstarszy system RPG, tudzież LARP grali, grają i grać będą wszyscy, jak jeden mąż, żona i teściowa. Każdy gra na tzw. zasadach domowych, podręczników podstawowych jest bez liku, tylko nie wiadomo, których się trzymać, a które olać. Turlać, trzymać się zasad wcześniejszego wydania, wziąć z kilku nowych podręczników to, co mi pasuje? Może grać według własnych zasad domowych? Ktoś twierdzi, że widział Mistrza Gry, inny że nie można go zobaczyć, kolejny, że to zabawa towarzyska i nikt nie czuwa nad przestrzeganiem zasad - tylko od graczy zależy czy dobrze się bawią.
Parafrazując Gimliego, syna Gloina - And they call it "life".

Ledwie ponad rok temu Gary Gygax, a kilka dni temu także Dave Arneson wylosowali naturalną 1 - roll against death -
Critical Failure.
Keep rollin' guys.
May the Manual of Planes be of help.
I hope you liked the fish. 42.